HISTORIA LUDZKOŚCI NA HAJU
NA RKOTYKI I MY
SAM KELLY
HISTORIA LUDZKOŚCI NA HAJU
INSIGNIS, KRAKÓW 2025
Czy nam się to podoba czy nie, narkotyki były, są i będą w naszym życiu. Towarzyszą ludzkości od zawsze. U większości budzą zainteresowanie, czasem strach. Bo też, choć wiemy o nich coraz więcej, nadal pozostają tajemnicą i jeszcze daleka droga do pełnego ich poznania. Wiemy już, że mogą być pomocne w medycynie, łagodzić ból ale też uzależniać, niszczyć i zabijać. Są traktowane rekreacyjnie, albo jako sposób na niewolenie innych jednostek i społeczeństw, kontrolę nad wrogami, a może nawet najczęściej jako źródło niewyobrażalnie wielkich dochodów. Stąd też temat narkotyków jest dla wielu niewygodny, nierzadko manipulowany i cenzurowany.
Amerykanin Sam Kelly postanowił zmierzyć się z historią narkotyków i ludzi. Bez cenzury, moralizowania, w sposób lekki i przystępny ale równocześnie bardzo dobrze udokumentowany. Jego książka Historia ludzkości na haju, opublikowana w tym roku w USA, a teraz dostępna także u nas, zdaje się potwierdzać, że świetnie mu się to udało. Sam Kelly napisał czterdzieści krótkich rozdziałów-szkiców, z których każdy przedstawia jedną sławną postać z historii mocno związaną z narkotykami, na przestrzeni kilku tysięcy lat.
Zaczyna w starożytnej Grecji, od wyroczni delfickiej, a kończy na gigancie branży komputerowej jakim był Steve Jobs. Te szkice są bardzo sprawnie napisane, oparte na ogromnej liczbie materiałów żródłowych i tak wciągające, że trudno się od nich oderwać. I jak uzależnieni sięgamy po kolejną dawkę. Ponieważ autor jest Amerykaninem, piszącym głównie dla amerykańskiego czytelnika, to zdecydowana większość jego bohaterów to Amerykanie. Zresztą to całkiem naturalne, bo Stany Zjednoczone jako ogromny i bogaty kraj mierzą się z problemem narkotyków od swego zarania. Oczywiście, wcześniej też tam były, ale niekoniecznie były problemem.
Galeria opisywanych postaci jest, nomen omen, oszałamiająca!!! Spotykamy faraonów, cesarzy, królów, papieży, nawet świętych. Wprawdzie święci na ogół nie lepili garnków, ale czasem eksperymentowali z grzybkami, a potem pisali na przykład Księgę Objawienia. Są najwięksi filozofowie, myśliciele, pisarze, są malarze, muzycy, przedsiębiorcy i prezydenci, zbrodniarze mniejsi i ci najwięksi.
Artyści używający narkotyków nie wydają się czymś niezwykłym. To taka powierzchowna, powszechna wiedza. Ale Sam Kelly dokopuje się głębiej.
Choćby Elvis Presley, miły, skromny, przystojny chłopak, produkt konserwatywnego, bogobojnego Południa. Jako patriota nie chciał wymigiwać się od służby wojskowej. Niestety, armia amerykańska zrobiła z niego narkomana, faszerując go amfetaminą. Wychodząc do cywila był już całkiem uzależniony, a dalsza, niezwykle intensywna kariera jedynie nasiliła jego problem. Jego osobisty lekarz, dla zysku, cynicznie przepisywał mu taśmowo najrozmaitsze narkotyki. W samych ostatnich miesiącach życia Elvisa przepisał mu około dwanaście tysięcy tabletek, które ten jadł garściami od rana do wieczora. W wieku czterdziestu lat był całkowitym wrakiem i wkrótce zmarł. Sekcja wykazała, że w chwili śmierci miał w organizmie czternaście niebezpiecznych substancji w dużych ilościach.
Paradoksalnie, Elvis był wielkim wrogiem brania narkotyków przez hipisów. W 1970 roku nawet zjawił się w Białym Domu i zażądał od prezydenta Nixona specjalnej odznaki rządowego agenta antynarkotykowego, żeby mógł walczyć z tą patologią. Odznakę otrzymał. Nie trzeba dodawać, że wtedy również był "pod wpływem".
Takich historii, powszechnie mało lub wcale nieznanych, jest tu zatrzęsienie.
Inny wielki południowiec, Johnny Cash podobnie jak Elvis czy Jerry Lee Lewis, w pułapce między bogobojnym a grzesznym życiem, pełnym alkoholu i narkotyków, pierwszy raz amfetaminę wziął mając 25 lat. Parę lat później brał sto tabletek dziennie zapijając je morzem piwa. Wielokrotnie wchodził w konflikt z prawem, a od dłuższych wyroków więzienia chroniła go sława. Skądś to znamy, prawda?
Podobnie Judy Garland, wielce utalentowana aktorka i wokalistka, ofiara chciwej matki i pazernego Hollywood, eksploatowana bez żadnej litości. Pierwszy występ w wieku lat dwóch, pierwsze leki podawane przez matkę w wieku lat ośmiu, jako nastoletnia dziewczynka była zmuszana przez szefów wytwórni MGM do regularnego brania narkotyków, głównie amfetaminy, żeby podołała niewolniczej, wyniszczającej pracy, bywało ponad 70 godzin non stop. Judy Garland to legendarna wykonawczyni jednej z najsłynniejszych piosenek wszechczasów "Over the Rainbow", która dostała Oscara. Judy miała wtedy 17 lat.
Nawet genialni The Beatles, największy zespół w dziejach, to historia używkami pisana. W wieku piętnastu lat papierosy i alko, potem w Hamburgu, wciąż nastolatkowie, by wytrzymać ciężkie warunki występów, zaczęli brać stymulanty, wkrótce zastąpione przez amfetaminę. Później Bob Dylan poczęstował ich marihuaną, od której się uzależnili. Ich płyta Rubber Soul to "album marihuanowy", podczas gdy Sgt. Pepper był hołdem dla LSD, kolejnego odkrycia wielkiej czwórki. Kiedy zrozumieli, że LSD niszczy ich osobowość, próbowali uwolnić się przy pomocy medytacji, jednak ich problemy stale wracały.
Ale czego żądać od młodych, niedoświadczonych chłopaków z Liverpoolu, skoro takie tuzy intelektu i artyzmu jak William Shakespeare, Vincent van Gogh, Fryderyk Nietzsche czy Zygmunt Freud z ochotą rzucili się w objęcia narkotyków.
Sam Kelly poczynił również ciekawe obserwacje dotyczące związków władzy i narkotyków, zarówno w starożytności jak i czasach bardziej nam współczesnych. Historia papiestwa dostarcza wielu mrożących krew w żyłach przykładów zbrodni, ale on skupił się na opisie miłości Leona XIII do wina. Rzecz u papieży całkiem zwykła, tyle że Leon pił wino z kokainą. Uważany za pierwszego nowoczesnego papieża, zwany "papieżem robotników", był niezwykle aktywny i produktywny aż do śmierci w wieku 93 lat. Zawdzięczał to kokainowemu Vin Mariani, które zawsze nosił przy sobie "aby się wzmocnić gdy modlitwa nie wystarcza" i którego twórcę nagrodził złotym medalem watykańskim, a nawet osobiście wystąpił w reklamie tego trunku.
Nota bene, Leon to papież, który wspierał anglikańską Wielką Brytanię w walce z katolikami irlandzkimi. Nawoływał też Polaków do lojalności względem zaborców. Czy to wina Vina? Nie wiadomo.
Są też w książce wstrząsające historie pięciu amerykańskich prezydentów, bywa że odpychających zwyrodnialców i ludzi zagrażających bezpieczeństwu i pokojowi.
Jest brytyjska królowa Wiktoria, nowoczesna i najdłużej panująca monarchini, której czasy pozostają jednak synonimem rygorystycznej moralności. A mimo to Wiktoria, królowa od osiemnastego roku życia, od zawsze uwielbiała narkotyki, i stosowała w dużych ilościach, zwłaszcza opium i kokainę ale też marihuanę. Jako dwudziestolatka dla zysku wywołała dwie wojny opiumowe z Chinami, okupione ogromną liczbą ofiar wojskowych i cywilnych.
Nie wszyscy pewnie wiedzą, że jednym z głównych źródeł zbrodniczego szaleństwa Hitlera była jego odwzajemniona miłość do kokainy, od czasów I wojny światowej, zaszczepiona mu przez niemiecką armię. Potem wolał matamfetaminę, dopuszczaną przez III Rzeszę, która przecież oficjalnie potępiała narkotyki. W czasie II wojny światowej, nazistowscy żołnierze przyjęli ponad dwieście milionów tabletek z metamfetaminą. Hitler brał też opioidy, coraz więcej i więcej i coraz bardziej odklejał się od rzeczywistości. Oficjalnie przedstawiany jako wegetarianin, abstynent unikający wszelkich toksyn, naprawdę był skończonym narkomanem, żyjącym we własnym świecie urojeń i szaleństwa.
Pierwsze dwie wojny światowe to kokaina, metamfetamina i wódka, wojna wietnamska to głównie LSD. Wydaje się, że bez narkotyków trudno namówić ludzi do zabijania innych.
To zaledwie część niezwykłych historii opowiedzinych w książce. Są dobrze udokumentowane i świetnie pokazują destrukcyjny wpływ używek zarówno na jednostki, jak i społeczeństwa a nawet całe imperia. Narkotyki są gigantycznym źródłem dochodów, z czego korzystają oczywiście drobni dilerzy ale przede wszystkim wielkie kartele i rządy wielu państw. Dlatego toleruje się takie narkotyki jak alkohol i tytoń, bo dzięki temu, że państwo jest dilerem na masową skalę, osiąga niebotyczne zyski. Inne z kolei są zakazane co daje władzy większą kontrolę nad społeczeństwem i możliwość karania niewygodnych przeciwników. Czasem władza wręcz zmusza jednostki do brania narkotyków wbrew ich woli jak to się stało choćby w przypadku Teda Kaczynskiego, któremu CIA zniszczyła życie, cynicznie i zbrodniczo robiąc z niego narkomana i terrorystę.
Fascynująca, pouczająca lektura dająca ogromnie wiele materiału do przemyśleń, pokazująca nieznane fakty i nowe konteksty dla tych już znanych. Polecam wszystkim, a zwłaszcza tym młodym, którzy jeszcze się wahają!!
Previous page: KSIĄŻKI - ZDROWIE
Next page: DIETA MIND