KINO

 

 

 

 

KINO

 

 

TOMASZ RACZEK

ZYGMUNT KAŁUŻYŃSKI

 

ALFABET NA CZTERY RĘCE

 

INSTYTUT WYDAWNICZY LATARNIK

IM. ZYGMUNTA KAŁUŻYŃKIEGO

 

 

Zygmunt Kałużyński i Tomasz Raczek rozmawiają na różne tematy, głównie kulturalne, najczęściej jakoś powiązane ze sztuką filmową. Dzisiejszym młodym wielbicielom hitów kinowych takich jak Gwiezdne wojny, Park Jurajski czy The Avengers, nazwisko Kałużyńskiego nic nie powie. Bo też ten, zmarły w 2004 roku, świetny dziennikarz, krytyk, znawca i pasjonat filmu, całym swoim życiem zawodowym jak i biografią należał do wieku XX.

Urodził się prawie sto lat temu, a że kinem zafascynował się już w dzieciństwie, miał okazję wiernie towarzyszyć temu absolutnie dwudziestowiecznemu rodzajowi sztuki. Od niemal samego początku (wyłączywszy okres niemowlęctwa zarówno krytyka jak i samego filmu) praktycznie aż do końca, bo pesymistycznie wieszczył jego ostateczny upadek.

Zygmunt Kałużyński  był powszechnie postrzegany jako oryginał, może nawet ekscentryk, miał wielu oddanych wielbicieli ale i przeciwników. Jego zachowania i wypowiedzi często bywały niestandardowe a nawet prowokujące. W dodatku mówił to co myślał, w odróżnieniu od wielu innych dziennikarzy i krytyków skrępowanych różnymi zależnościami, układami, przymusem poprawności, obawą o utratę twarzy czy pozycji. Na coś takiego mógł sobie pozwolić tylko człowiek niezależny, no ale też przypłacił to niejednokrotnie niechęcią krytykowanych czy tych, których na podobną postawę nie było stać.

Długi i bogaty życiorys Kałużyńskiego był rozpięty historycznie i socjologicznie pomiędzy końcem archaicznej Rosji carskiej a supernowoczesną rzeczywistością ery cyfrowej. W dzieciństwie został sierotą. Potem był koszmar II wojny światowej, która, podobnie jak milionom innych, praktycznie zniszczyła mu życie. Cieszył się, że przeżył ale nie mógł się odnaleźć po tej katastrofie. Kilka lat spędził we Francji. W Paryżu był sprzedawcą gazet jak też redaktorem naczelnym pisma Polska i Świat, gdzie współpracował z Czesławem Miłoszem.

Jeszcze przed okupacją studiował prawo i reżyserię u Leona Schillera (PIST, Warszawa). Po wojnie dokończył studia reżyserskie na PWST w Łodzi. W rozmowie z Tomaszem Raczkiem bardzo ciepło i chętnie wspomina Schillera jako wybitnego, acz dziś zapomnianego, reżysera i reformatora teatru. Opisuje jego liczne nowatorskie realizacje teatralne i wielki wpływ na rozwój teatru w Polsce, również konflikt artystyczny z Juliuszem Osterwą. Podkreśla, że utorował drogę, którą poszli Tadeusz Kantor, Józef Szajna i Jerzy Grotowski.

Zygmunt Kałużyński był wysokiej klasy znawcą filmu i teatru. Ich wielkim miłośnikiem i równocześnie surowym, bezkomromisowym krytykiem. Tych twórców i dzieł, które nie spełniały jego oczekiwań czy obowiązujących standardów artystycznych. Podobnie jak Raczek nie tolerował w sztuce przeciętności. Dlatego otwarcie piętnował rzeczy nieudane, twórców niezdolnych czy mających spadek formy a jednak wychwalanych pod niebiosa przez dziennikarzy niefachowych bądź nieetycznych. Uważał zresztą, że kino jest już w fazie schyłkowej, o ile wręcz się nie skończyło. Jego panteon był nieduży, liczący około sześciu reżyserów. Byli to Siergiej Eisenstein, Charlie Chaplin, Luchino Visconti, Akira Kurosawa, Luis Buñuel i Federico Fellini. Plus, na ławce rezerwowych, na przykład Orson Welles.

Jako erudyta, wzorcowy inteligent i nieodrodne dziecko XX wieku, fascynował Kałużyńskiego nie tylko film ale i jazz, komiks, muzyka współczesna, wartościowe przejawy kultury masowej. Doceniał też powszechną dostępność sztuki i kultury jaką przyniosła postępująca demokratyzacja świata i nieprawdopodobny rozwój technologii. Obecnie przeciętnie zarabiającego człowieka stać na to by zgromadzić wszystkie interesujące go książki, płyty czy reprodukcje arcydzieł malarstwa wysokiej jakości (Kałużyński kupował je u Fratelli Alinari, podobnie jak dużo wcześniej Aby Warburg pracując nad atlasem Mnemosyne). Zatem dostęp do kultury mamy teraz nieporównanie szerszy i łatwiejszy niż najwięksi władcy i bogacze przed wiekiem XX.

Muzyka była jedną z największych pasji jakie miał Zygmunt Kałużyński. Dlatego ze zdumieniem stwierdziłem, że rozdział jej poświęcony to niecałe 6 stron. Wprawdzie  pojawiaja się tu pobieżnie, czasem anegdotycznie, Jerzy Waldorff, Zygmunt Mycielski, Richard Strauss, Karol Szymanowski, Krzysztof Penderecki, Jan Kiepura, W.A. Mozart i inni, ale siłą rzeczy wszystko to jest bardzo powierzchowne i podane w telegraficznym skrócie. Chciałoby się poczytać znacznie więcej.

Ale największe moje rozczarowanie dotyczy potraktowania po macoszemu jazzu . A jazz był przecież wielką miłością życia Kałużyńskiego. Sam mawiał o sobie: "jestem synem jazzu". Tymczasem rozdział poświęcony mu liczy, uwaga!, 5 i pół strony! Nawet nie osiem i pół! Tomasz Raczek który w tej książce nieźle się odnalazł jako skromny i całkiem fachowy zanęcacz i prowokator wydobywający od mistrza wiedzę i wspomnienia, powienien był się tu bardziej przyłożyć. W rozmowie co prawda padają nazwiska takie jak Louis Armstrong, Miles Davis, Duke Ellington czy Ella Fitzgerald, ale niewiele więcej, a i sam zestaw tych najbardziej oczywistych nazwisk pokazuje, że taplamy się w bardzo płytkiej wodzie. Są to postaci znane każdemu obytemu odbiorcy kultury, o inteligentach nawet nie wspominając, i niestety poza ten ten poziom oczywistości już nie wyjdziemy, a szkoda. Pojawia się jedynie nieco karkołomne porównanie Milesa Davisa do Jerzego Grotowskiego ale na tym koniec. Jestem pewien, że Zygmunt Kałużyński miałby tu do powiedzenia wiele ciekawych, może nawet odkrywczych, rzeczy.

Tym niemniej książka godna polecenia, choć naprawdę chciałoby się widzeć ją znacznie grubszą i bogatszą. No cóż, może następnym razem. Na otarcie łez wydawca dołączył do publikacji płytę DVD zawierającą dokument filmowy z 2003 roku w reżyserii Jana Sosińskiego Pół życia w ciemnościach. Tym to określeniem dowcipnie i autoironicznie podsumował swoje życie Kałużyński. Ale my wiemy, że wszystko czego się tam dowiedział, dowiedział się dzięki światłu.

    

 

 

 

ALL TEXTS AND IMAGES © PIOTR SIATKOWSKI

 

 

 

 

 

 


Previous page: ROZMOWY
Next page: FILOZOFIA


web counter
web counter